niedziela, 31 stycznia 2010

Bezowe ciasto z migdałami i białą czekoladą


To ciasto totalnie mnie zaskoczyło. Jak najbardziej pozytywnie. Bałam się go trochę. Przekonały mnie opinia męża Doroty oraz mnóstwo pozytywnych komentarzy pod przepisem. Ciasto zachwyciło moją bliską i trochę dalszą rodzinę. Jest naprawdę pyszne!
Zgodnie z radą dorotus76 użyłam formy o średnicy 18 cm i piekłam ciasto chwilę dłużej. Było  ono więc ciut mniejsze niż w oryginalnym przepisie. Dlatego kremu starczyło mi na ozdobienie całego ciasta.



BEZOWE CIASTO Z MIGDAŁAMI,  BIAŁĄ CZEKOLADĄ I KREMEM MASCARPONE
 
5 białek
70 g drobnego cukru
150 g białej czekolady, posiekanej
150 g płatków migdałowych, podpieczonych
2 łyżki zmielonych migdałów
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka soku z cytryny

Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodać cukier, ubijając. Dodać pozostałe składniki i delikatnie wymieszać. Formę o średnicy 21 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Nałożyć do niej ciasto, wyrównać. Piec około 1 godziny w temperaturze 180ºC. Podczas pieczenia przykryć folią aluminiową, gdyby zbyt szybko zaczęło nabierać brązowego koloru. Wystudzić w stygnącym piekarniku.

Składniki na krem:

250 g serka mascarpone
2 łyżki cukru pudru
4 łyżki soku z cytryny (lub więcej, do smaku)

Wszystkie składniki na krem wymieszać mikserem.
Gotowy krem wyłożyć na wystudzone ciasto. Można ozdobić płatkami migdałów. Przechowywać w lodówce.


piątek, 29 stycznia 2010

Idealne ciasto czekoladowe

Fantastyczne ciasto.
Idealne.
Mocno czekoladowe z wyraźną pomarańczową nutą.
Przepis cytuję za Asią z Kwestii Smaku. Ciasto piekłam w tortownicy o średnicy 18cm.



CIASTO CZEKOLADOWE AMARETTI

100 g ciemnej, gorzkiej czekolady
50 g czekolady mlecznej
50 g ciasteczek Amaretti
100 g migdałów bez skórek lub płatków migdałowych
170 g cukru
2 łyżki kakao
drobno starta skórka z 1 pomarańczy
3 - 4 łyżki likieru pomarańczowego Cointreau (nie dodałam)
100 g masła, miękkiego
4 jajka, rozmiksowane mikserem
3 łyżki cukru pudru i 2 łyżki kakao do posypania (moim zdaniem, wystarczy mniej)

Ew. dodatki: bita śmietana, świeże maliny lub krem mascarpone.

Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Czekoladę (ciemną i mleczną) roztopić w kąpieli wodnej lub mikrofalówce.
Ciasteczka Amaretti oraz migdały zmielić na proszek. Wymieszać je z cukrem, kakao, skórką z pomarańczy i likierem.
Zmiksować na jednolitą masę z masłem oraz jajkami, uprzednio rozmiksowanymi w oddzielnej miseczce. Na koniec zmiksować szybko z roztopioną czekoladą.
Masę przelać do formy o średnicy 20 cm i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec przez 35 minut (piekłam ok. 45 minut, bo użyłam mniejszej tortownicy niż w oryginalnym przepisie).
Nie wyjmować z formy i nie kroić zanim ciasto całkowicie nie ostygnie. Posypać przez sitko cukrem pudrem, a następnie kakao.

czwartek, 28 stycznia 2010

Bagietki

Fantastyczny przepis na bagietki. Chrupiąca skórka i mięciutki miąższ. Przez ten przepis postanowiłam zainwestować w blachę do pieczenia bagietek.
Jego autorką jest Bajaderka, ale cytuję go za dorotus76, nas której blogu go znalazłam.



BAGIETKI BAJADERKI
przepis na 4 bagietki

1 szklanka mleka
2 łyżeczki masła
2 łyżeczki cukru
1 szklanka wody o temp. pokojowej
2 łyżeczki suszonych drożdży
2 łyżeczki soli
4 szklanki mąki
ponadto: czysta woda w butelce ze sprayem

Mleko zagotować, dodać masło i cukier, wymieszać, aż do rozpuszczenia. Przelać do dużej miski, dodać wodę i lekko przestudzić (około 10 minut). Dodać drożdże, wymieszać, wsypać sól i 1 szklankę mąki; wymieszać. Ciągle mieszając dodawać mąkę po 1 szklance (jeśli to konieczne wsypać jeszcze dodatkowe 1/2 szklanki mąki). Bardzo energicznie mieszać (można mikserem), aż ciasto będzie gładkie. Ciasto będzie bardzo miękkie i lepiące - takie ma być.

Dużą miskę dobrze posmarować olejem, przełożyc do niej ciasto, nakryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia (powinno podwoić swoją objętość). Bardzo ostrożnie (by ciasto nie "siadło"), przełożyć je na stolnicę, przekroić na części. Delikatnie uformować bagietki, długości około 30-40 cm. Przenieść je na natłuszczoną blachę i poczekać 30 minut, by podrosły.

W tym czasie rozgrzać piekarnik do 250 stopni. Kiedy bagietki są gotowe do pieczenia spryskać piekarnik wodą (8-10 psiknięć, para wodna tworzy piękną skórkę), włożyć bagietki i piec 10 minut, zmniejszyć temperaturę do 200 stopni i piec aż będą rumiane i lekko "postukane" będą brzmiały jak puste (niedługo, ja piekłam jeszcze około 10 minut).

wtorek, 26 stycznia 2010

Chleb z San Francisco

Bardzo lubię ten chleb i piekłam go już mnóstwo razy. Mam do niego sentyment - upiekłam go jako pierwszy po wyhodowaniu mojego pierwszego zakwasu. Smakuje wspaniale, tak jak prawdziwy, wiejski chleb. No i ta fantastyczna, błyszcząca skórka...
Przepis znalazłam w Pracowni Wypieków u Liski i za Liską go cytuję.




CHLEB Z SAN FRANCISCO

2 łyżeczki suszonych drożdży
200 g mąki pszennej razowej
400 g mąki pszennej białej
1/2 łyżki cukru
2 łyżki octu balsamicznego (używam Aceto di Modena)
1 i 1/4 łyżeczki soli
250 g zakwasu żytniego lub pszennego
375 ml wody

do posmarowania: jajko wymieszane z 2 łyżkami śmietanki

Drożdże i cukier rozpuścić w wodzie i odstawić na 15 min.
Następnie dodać do niego 375 g mąki białej, zakwas, sól i ocet. Wymieszać, przykryć i odstawić do czasu aż podwoi swoją objętość, tj ok. 30 min.
Dodać pozostałą mąkę i zagnieść luźne ciasto. Wlać je do dwóch keksówek lub formy kwadratowej o boku 24 cm i odstawić by wyrosło.
Posmarować jajkiem.
Piekarnik nastawić na temp. 230 st. Kiedy się nagrzeje, wstawić chleb i piec 10 minut.
Następnie zmniejszyć temp. do 200 st C i piec kolejne 35 min.




niedziela, 24 stycznia 2010

Pączki


W zeszłym roku smażyłam pączki według przepisu Beatki. W tym roku skorzystałam z prawie identycznego przepisu dorotus76. Wybrałam ten, bo jest na większą ilość pączków, a spodziewaliśmy się gości.
Pączki są pyszne i puszyste. Oczywiście najlepsze są jeszcze gorące. Następnego dnia jednak też są smaczne.
Przepis cytuję za dorotus76, a w nawiasach podaję moje uwagi. Z tego przepisu wyszło mi 31 pączków.




PĄCZKI

1 kg mąki pszennej
10 dag drożdży świeżych
10-15 dag cukru
1/2 l mleka
6 żółtek
1 całe jajo
5 - 6 łyżek oliwy lub 10 dag margaryny
pół laski wanilii (użyłam całej)
kieliszek spirytusu (użyłam dwóch łyżek esencji waniliowej własnej produkcji)
sok i skórka z cytryny
szczypta soli
tłuszcz do smażenia
konfitura z róży lub inna
cukier puder do posypania lub lukier (pół szklanki cukru pudru rozprowadzić z 2 - 3 łyżkami gorącej wody)

Zrobić rozczyn z drożdży roztartych z łyżką cukru  20 dag mąki i pół szklanki mleka, pozostawić do wyrośnięcia. Mąkę przesiać. Utrzeć jajo i żółtka z cukrem, dodać mąkę, wyrośnięty rozczyn, utłuczoną wanilię, sok z cytryny, otartą skórkę, resztę mleka, szczyptę soli i spirytus. Wyrabiać aż ciasto będzie gładkie i lśniace, a na powierzchni ukażą się pęcherzyki i będzie odstawać od ręki. Dodać roztopiony tłuszcz, jeszcze chwilę wyrobić. Uformować kulę i zostawić w ciepłym miejscu na 10 - 15 minut, gdy zacznie rosnąć wyrobić.

Porcje ciasta nabierać łyżką, uformować w ręku małe krążki, nałożyć pół łyżeczki nadzienia, zlepić, uformować kulę, odłożyć na stolnicę oprószoną mąką. Nakryć serwetką i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Można również innym sposobem - ciasto rozwałkować na grubość około 1 cm, mocno podsypując maką, by się nie kleiło. Szklanką wykrawać pączki, odłożyć na stolnicę do wyrośnięcia. Często nadziewam pączki dopiero po usmażeniu, by konfitura nie wyciekała podczas smażenia (szprycą do dekoracji tortów, z długą końcówką).

Smażyć w głębokim tłuszczu po obu stronach na złoty kolor, wyjąć, osączyć na bibule, posypać cukrem pudrem lub polać lukrem.

Z przepisu wychodzi baaaaardzo dużo pączków, jakoś nigdy nie liczyłam, ale na pewno około 30 - 40.


wtorek, 19 stycznia 2010

Chleb pszenno-żytni na miodzie


Bardzo smaczny i łatwy chleb. Dodatek miodu sprawia, że jest mięciutki nawet dwa dni po upieczeniu.
Przepis znalazłam na blogu dorotus76 i za nią go cytuję.
Uwaga! To ilość składników na dwie keksówki.



CHLEB PSZENNO-ŻYTNI NA MIODZIE

Składniki na zaczyn:

2½ łyżeczki suchych drożdży
1 łyżeczka cukru
1/2 szklanki letniej wody

Ponadto:

1 puszka mleka skondensowanego niesłodzonego
1/4 szklanki wody
4 łyżki rozpuszczonego masła
4 łyżki miodu
2 łyżeczki soli
2 szklanki mąki żytniej
3 szklanki mąki chlebowej

Opcjonalnie:

ciasto można dowolnie modyfikować przez dodanie ziaren, otrębów, itp.

Drożdże rozpuścić w 1/2 szklance wody, dodać łyżeczkę cukru, wymieszać.

Do miski miksera wlać mleko, dodać wodę, masło, miód, sól i mąkę żytnią, wymieszać. Dodać drożdże rozpuszczone w wodzie, wymieszać, pozostawić na 15 minut. Dodać mąkę pszenną i mieszać, aż masa zacznie formować się w kulę (dodałam trochę więcej niż w przepisie, bo ciasto było zbyt klejące). Wyrabiać jeszcze przez 1,5 minuty mikserem lub 10 minut ręcznie. Przełożyć ciasto do naczynia wysmarowanego masłem, przykryć i pozostawić w ciepłym miejscu prawie do podwojenia objętości (1 - 1,5 godziny). Wyjąć z miski, lekko wyrobić, uformować 2 podłużne bochenki i włożyć do foremek keksowych (u mnie foremka o wymiarach 11 x 21 cm) wysmarowanych masłem i wysypanych bułka tartą/kaszą manną. Przykryć i pozostawić w ciepłym miejscu do napuszenia. Przed samym pieczeniem chleb spryskać wodą, można też spryskać wnętrze piekarnika (by uzyskać chrupiąca skórkę), można to powtórzyć 2 - 3 razy w trakcie pieczenia (nie jest to jednak konieczne).

Piec w temperaturze 190ºC przez 25 - 35 minut, aż chlebki będą dobrze zarumienione.

czwartek, 14 stycznia 2010

Tarta z orzechami w karmelu


Piekę to ciasto już kolejny raz. Nigdy mnie nie zawiodło. Orzechy w karmelu ukryte w kruchutkim cieście oblanym czekoladą...
Liska nazwała je Wiedeńską tartą z orzechami w karmelu. Trudno powiedzieć, czy faktycznie to ciasto ma coś wspólnego z Wiedniem. W żadnej wiedeńskiej cukierni nie widziałam podobnego.
Tylko czy to ważne?
Najważniejszy jest cudowny smak tej tarty.

Przepis cytuję za Liską.



TARTA Z ORZECHAMI W KARMELU

Nadzienie:
250 g orzechów włoskich lub pekanowych bardzo drobno posiekanych
135 g drobnego cukru (ale nie pudru)
300 ml śmietany kremówki lub bitej śmietany
15 g masła

Ciasto:
250 g mąki
25 g cukru
szczypta soli
150 g masła
1 żółtko (bardzo duże) lub 2 małe

Polewa:
175 g czekolady połamanej na kawałki
60 g masła


Nadzienie:
Cukier wsypać do garnuszka. Wlać 4 łyżki wody, zamieszać i gotować do czasu aż zacznie sie karmelizować i będzie miało kolor jasnego bursztynu, nie brązowe. Trwa to bardzo krótko, należy uważać, żeby karmelu nie spalić, ponieważ wówczas nadzienie będzie gorzkie.
Zdjąć z ognia i powoli wlewać śmietanę. Uwaga - karmel może pryskać. Dokładnie wymieszać i dodać masło oraz orzechy. Wymieszać i odstawić. Lepiej nie próbować, bo nadzienie jest uzależniające!

Ciasto:
wszystkie składniki zagnieść ręcznie lub przy pomocy malaksera. Jeśli jest zbyt suche, można dodać żółtko lub 1-2 łyżki zimnej wody, jeszcze chwilę zagniatać.
Tortwnicę o średnicy 20-24 cm wyłożyć folią aluminiową. 2/3 ciasta rozwałkować lub palcami wylepić dno formy i boki na wysokość mniej więcej 4-5 cm. Wlać nadzienie. Pozostałą część ciasta rozwałkować na okrąg o średnicy 2 cm większej niż dno tortownicy. Ułożyć ciasto na nadzieniu i dokładnie zlepić brzegi ciasta. Tę część, która wystaje ponad wysokość ciasta, odkroić delikatnie nożem. Boki muszą być naprawdę solidnie sklejone po to, by podczas pieczenia nie wypłynęło nadzienie.

Ponakłuwać widelcem w kilku miejscach.

Piekarnik nagrzać do 200 st C.
Wstawić ciasto i piec 40 minut.
Po upieczeniu studzić w tortownicy.
Kiedy ostygnie przełożyć je do góry nogami na talerz i posmarować polewą:

Polewa:

140 g czekolady
30 g masła

Czekoladę i masło stopić w misce ustawionej nad garnkiem z gotującą się wodą i posmarować zupełnie ostudzone ciasto. Udekorować połówkami orzechów.