Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wytrawnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wytrawnie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 grudnia 2010

Pomarańczowa zupa na mróz

Gęsta, sycąca i rozgrzewająca i bardzo smaczna.
Możecie nie zabielać jej śmietaną - będzie wówczas nieco mniej kaloryczna.
Przepis pochodzi z "Kolorów smaków" Marty Gessler.


ZUPA Z SOCZEWICY
1 szklanka czerwonej soczewicy
1/4 szklanki oliwy z oliwek
1 posiekana cebula
1-2 ząbki czosnku
5 świeżych pomidorów (moim zdaniem zimą lepsze są z puszki)
2,5 l wody
2 łodygi kopru
1 łodyga mięty
1/2 łyżeczki imbiru w proszku
1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
1 łyżeczka oregano
sól
pieprz

W garnku rozgrzewamy oliwę. Podsmażamy cebulę. Dodajemy soczewicę i czosnek. Ciągle mieszając, smażymy ok. 5 minut na wolnym ogniu. Jeśli używamy świeżych pomidorów, obieramy je ze skórki, kroimy w cząstki i wrzucamy do soczewicy i chwilkę dusimy. Zalewamy wodą i dodajemy zioła i przyprawy. Gotujemy, aż soczewica będzie miękka.
Ewentualnie zabielamy śmietaną lub jogurtem.
Świetnie smakuje podana z ciemnym pieczywem.

Marta Gessler "Kuchnia Marty. Kolory Smaków", Publicat 2007

piątek, 26 listopada 2010

Kurczak teriyaki. Wersja podstawowa


Nie ma chyba prostszego obiadu. Zajmuje mniej czasu niż oczekiwanie na pizzę na telefon. I wszystko właściwie robi się samo. Przy tym jest bardzo smaczny. Bardzo lubię lekko słodki, a zarazem słony smak sosu teriyaki.
W ten sposób możecie przygotować oczywiście też inne mięso, np. wieprzowinę. 
Świetnie smakuje z ryżem. Tym razem podałam kurczaka z ryżem do sushi, ale tak naprawdę to od Was zależy, jaki wybierzecie. Możecie też wypróbować makaron udon.



KURCZAK Z SOSEM TERIYAKI

2 pojedyncze piersi z kurczaka
5-6 łyżek sosu teriyaki
olej arachidowy do smażenia
sezam do posypania
ryż do sushi

Mięso myjemy, osuszamy i kroimy na paseczki. Zalewamy sosem i odstawiamy najakiś czas. Jeśli Wam się nie spieszy albo udało Wam się pomyśleć o obiedzie rano, to zamarynujcie kurczaka parę godzin wcześniej.
Ryż przygotowujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu. W tym wypadku: dokładnie płuczemy, gotujemy 10 minut na wolnym ogniu pod przykryciem. Następnie odstawiamy, nie ściągając pokrywki, na 15 minut. 
W tym czasie na patelni rozgrzewamy olej arachidowy. Odsączamy kurczaka z marynaty - marynaty nie wylewamy! Smażymy mięso, mieszając, aby ładnie się zrumieniło. Dodajemy marynatę i dusimy jeszcze parę minut.
Gorący ryż przekładamy do miseczek - możemy wcześniej doprawić go sosem do ryżu do sushi (łyżka sosou sojowego + 0,5 łyżki octu ryżowego + łyżeczka cukru). Na wierzchu układamy mięso, zalewamy sosem i posypujemy sezamem.

czwartek, 25 listopada 2010

Chudy kebab

To już kolejny wypróbowany przeze mnie przepis z fastfoodowego odcinka "Rewolucji na talerzu". I kolejny, który mnie nie zawiódł.
Kebab. Nie da się ukryć, że nie smakuje on tak jak kebab kupiony u Turka na Margaretengürtel w Wiedniu. Nie znaczy to jednak, że jest gorszy. Jest inny, ale naprawdę bardzo smaczny. No i nad oryginałem ma przewagę - jest mniej kaloryczny.


KEBAB
2 porcje


Farsz mięsny:
podwójna pierś z kurczaka
sok z połowy limonki
1 łyżka oliwy
3 łyżeczki mielonego kuminu
2 łyżeczki słodkiej papryki
szczypta chilli
sól i pieprz

Tzatzyki:
1 mały jogurt
1 ząbek czosnku
1 mały ogórek
szczypta mielonego kuminu
sól i pieprz

Lavash:
1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
ok. 1/8 szklanki ciepłej wody (użyłam więcej, ok. 1/4 szklanki)
1 łyżeczka miękkiego masła
sól

Dodatki:
pomidor
chrupiąca sałata
czerwona cebula

Pierś z kurczaka kroimy w paski. Przygotowujemy marynatę: mieszamy oliwę z sokiem z limonki oraz przyprawami. Zalewamy nią mięso, mieszamy, aby każdy kawałek był dokładnie obtoczony marynatą. Odstawiany na minimum godzinę. Smażymy ok. 5 minut w małej ilości oliwy, na teflonowej patelni. (Ja piekłam w temperaturze 180 stopni przez 15 minut).
Gdy mięso się marynuje, możemy przygotować sos. Obieramy ogórka i ścieramy go na tarce o grubych oczkach. Lekko solimy i odstawiamy na chwilkę, aż puści sok. Odsączamy nadmiar wody. Do jogurtu dodajemy ogórek i wyciśnięty czosnek. Doprawiamy solą, pieprzem i szczyptą kuminu. Mieszamy  i odstawiamy na godzinę.

Przygotowujemy lavashe. Z mąki, masła, soli i wody zagniatamy ciasto. Ewentualnie dodajemy więcej wody (ja tak zrobiłam).  Ciasto odstawiamy na 20 minut, by odpoczęło. Następnie dzielimy ciasto na dwie części. Każdą wałkujemy na cienki, okrągły placek.
Rozgrzewamy patelnię - bez tłuszczu. Smażymy na niej pojedynczo placki z obu stron. Trzeba uważać, bo smażą się dość szybko. Gdy będą zbyt spieczone, staną się kruche i łamliwe.

Na gotowy placek nakładamy sos tzatzyki, sałatę, cieplutkie kawałki kurczaka, plaster pomidora i czerwonej cebuli i zawijamy.



"Rewolucja na talerzu. Odcinek 1. Fast Food", TVN Style, premiera czwartek, 14. października 2010, 22:00

poniedziałek, 22 listopada 2010

Placki ziemniaczane na diecie


Niby nic, no bo jak można zaszaleć z plackami ziemniacznymi? I to jeszcze tak, żeby nie były szalenie kaloryczne. I wielkie zmiany wcale nie są konieczne. Wystarczy je ... upiec.
Dodatek wspomagająceg trawienie majeranku też nie zaszkodzi. 
Przepis pochodzi z "Rewolucji na talerzu". Polecam, bo te placki są naprawdę pyszne i cudownie chrupiące. No i można je jeść bez wyrzutów sumienia.
Autorki proponują do nich sos chrzanowy. Ponieważ miłośnikami chrzanu nie jesteśmy, zjedliśmy je jogurtem naturalnym.



PIECZONE PLACKI ZIEMNIACZANE

1 kg ziemniaków
1 cebula
1 ząbek czosnku
garść liści świeżego majeranku (użyłam suszonego)
1 małe jajko
sól, pieprz
olej rzepakowy do wysmarowania blachy i placków


Ziemniaki ścieramy na tarce o grubych oczkach, a cebulę na tarce o drobnych oczkach. Mieszamy razem. Do ziemniaków i cebuli dodajemy jajko, wyciśnięty czosnek i przyprawy. Dokładnie mieszamy. 
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.
Blachę wykładamy papierem do pieczenia i smarujemy olejem rzepakowym. Na posmarowany papier nakładamy łyżką zgrabne placki ziemniaczane, smarujemy je delikatnie odrobiną oleju rzepakowego. Pieczemy 25 minut.

"Rewolucja na talerzu. Odcinek 4. Placki", TVN Style, premiera czwartek, 4. listopada 2010, 22:00

piątek, 19 listopada 2010

Łosoś w zieleni


Kolejna propozycja z najnowszej książki Jamiego Olivera "Każdy może gotować". To pyszne i niezwykle proste danie, a przy tym pięknie się prezentuje. Przy okazji jest bardzo zdrowe i ma mniej kalorii w porównaniu z tradycyjnie smażoną rybą. Świetnie smakuje z pieczonymi ziemniaczkami, ryżem lub pieczywem. Zgodnie z ideą książki Jamiego Olivera przekazuję przepis na Łososia pieczonego w folii z fasolką szparagową i pesto dalej. W nawiasach podaję moje uwagi.

 
ŁOSOŚ PIECZONY W FOLII Z FASOLKĄ SZPARAGOWĄ I PESTO
2 porcje

2 garście zielonej fasolki szparagowej (jeśli użyjecie mrożonej, to rozmroźcie ją wcześniej)
2 cytryny (myślę, że 1 wystarczy)
2 200-gramowe grube filety z łososia, ze skórą, bez łusek i ości (użyłam bez skóry)
2 czubate łyżki zielonego pesto
oliwa
sól morska
świeżo zmielony czarny pieprz

Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Fasolkę oczyszczamy - odcinamy końcówki po stronie łodyżki, te zakręcone po przeciwnej zostawiamy. 
Składamy na pół ok. 1-metrowy kawałek folii aluminowej. Na środku kładziemy garść fasolki. W poprzek fasolki kładziemy łososia skórą w dół, a na niego nakładamy łyżkę pesto. Skrapiamy oliwą, sokiem z połowy cytryny (moim zdaniem wystarczy sok z 1/4 cytryny), doprawiamy solą i pieprzem. Powinno to wyglądać tak:


Przyciągamy do siebie krawędzie folii i zaciskamy, aby powstała torebka. 
Te same czynności powtarzamy, aby przygotować drugą porcję.  Obydwie kładziemy na blasze do pieczenia i wstawiamy do piekarnika.
Pieczemy 15 minut. Po wyjęciu z piekarnika czekamy minutę, zanim zaczniemy odwijać folię.
Można podawać z plasterkiem cytryny.


Jamie Oliver "Każdy może gotować", Insignis Media 2010

czwartek, 18 listopada 2010

Lasagne, a chudziutka

Kolejna świetna propozycja z książki "Gotuj i chudnij". Nie jest to przepis dla włoskich purystów , co mi zupełnie nie przeszkadza. Za to farsz zadowoli chyba każdego. Jest to zdecydowanie najlepszy farsz mięsny w sosie pomidorowym, jaki jadłam. Oczywiście możecie wykorzystać sam farsz do przygotowania typowej lasagne. Na cokolwiek się zdecydujecie, nie będziecie rozczarowani.

Tym razem zdjęcia nie będzie - nie odważyłam się sfotografować lasagne. Jest pyszna, ale niezbyt fotogeniczna. :)


LASAGNE
6 porcji

Farsz:

1 łyżka oliwy
1 drobno posiekana cebula
2 drobno posiekane selery naciowe
1 drobno posiekana marchew
4 drobno posiekane ząbki czosnku
400 g chudego mielonego mięsa wołowego (wybierzcie mięso najlepszej jakości; może być też drobiowe - np. udziec z indyka)
sól
świeżo mielony czarny pieprz
315 ml czerwonego wina
400 g podłużnych pomidorów z puszki (czyli cała puszka)
1 łyżka przecieru pomidorowego
0,5 łyżeczki oregano (użyłam całej)
1 liść laurowy

Do przełożenia:

2 cukinie pokrojone w cienkie podłużne plastry
słoik pieczonej czerwonej papryki w zalewie solnej (użyłam grillowanej papryki łagodnej w oliwie)
4 płatki lasagne

Sos serowy:

500 ml półtrłustego mleka
spora szczypta gałki muszkatołowej
sól
pieprz
3 łyżki mąki kukurydzianej
1 łyżeczka musztardy
80 g dojrzałego sera cheddar

Cebulę, seler, marchew i czosnek dusimy w dużym rondlu z oliwą na średnim ogniu przez ok. 5 minut.
Solą i pieprzem przyprawiamy mięso. Rozgrzewamy mocno patelnię bez tłuszczu. Gdy zacznie dymić, smażymy porcjami wołowinę. Gdy tylko zmieni kolor, przekładamy ją do rondla.
Zwiększamy płomień pod rondlem, wlewamy wino i gotujemy, aż całe odparuje. Dodajemy pomidory, przecier, liść laurowy i oregano. Doprawiamy solą i pieprzem. Dusimy na wolnym ogniu ok. pół godziny. Masa powinna osiągnąć gęstą konsytsencję.
W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni (z termoobiegiem do 160).
Przyprawiamy cukinię i rozgrzewamy patelnię grillową. Przysmażamy na niej lekko cukinię z każdej strony i odkładamy na talerz. Paprykę odcedzamy.
Przygotowujemy sos serowy. Podgrzewamy powoli 450 ml mleka z gałką muszkatołową, solą i pieprzem. Z pozostałym mlekiem (50 ml) mieszamy mąkę kukurydzianą i wlewamy do gotującego się mleka. Cały czas mieszając, gotujemy przez 2-3 minuty, aby zgęstniało. Dodajemy musztardę i połowę sera.
Wreszcie w naczyniu do zapiekania układamy warstwy składników: mięso, papryka, mięso, cukinia, mięso, makaron. Wszystko zalewamy sosem serowym i posypujemy resztą cheddara.
Wstawiamy do piekarnika na ok. 30 minut - lasagne powinna bulgotać.


Harry Eastwood, Gizzi Erskine, Sal Henley, Sophie Michell "Gotuj i chudnij", Pascal 2010

środa, 17 listopada 2010

Hamburger, czyli fast food nie musi być zły

Po raz kolejny sięgnęłam po przepis z "Rewolucji na talerzu". I znowu się nie zawiodłam. Nie jestem miłośniczką hamburgerów ani typowych kotletów mielonych, ale te naprawdę mi zasmakowały. Ich kolejną zaletą jest, że nie mają miliona kalorii jak te "makdonaldowe", no i wiemy na 100%, z czego zostały zrobione.



HAMBURGERY
4 porcje

Burgery:

250g mielonego udźca z indyka
2 płaskie łyżki twarożku ziarnistego light (użyłam wiejskiego light)
2 gałązki tymianku cytrynowego (użyłam zwykłego)
skórka z połowy cytryny
½ łyżeczki musztardy
sól i pieprz

Dodatki:

kilka listków chrupiącej sałaty
kiełki
pomidor
2 bułki pełnoziarniste
domowy ketchup (musztarda też się sprawdzi)

Twarożek odsączamy, rozdrabmiany i łączymy z mięsem. Dodajemy przyprawy , tymianek, skórkę z cytryny i musztardę. Wyrabiamy. Formujemy 4 płaskie burgery i smażymy je na rozgranej patelni bez tłuszczu (najlepiej użyć patelni teflonowej lub innej o nieprzywieralnej powierzchni).  
Podajemy jak hamburgery - w bułce z dodatkami.

 "Rewolucja na talerzu. Odcinek 1. Fast Food", TVN Style, premiera czwartek, 14. października 2010, 22:00

sobota, 13 listopada 2010

Podaj dalej przepis, czyli łosoś po chińsku

Uwielbiam książki kucharskie. Kupować, czytać, mieć. Bardzo lubię wracać do domu z księgarni z nową książką, a potem przeglądać ją i planować, co i dla kogo najpierw upiekę, ugotuję, co mam, a co muszę dokupić. Podziwiam też zdjęcia i zazdroszczę, że sama tak nie potrafię fotografować. A najbardziej zazdroszczę autorom, że zamienili swoją pasję w zawód.
Ostatnio wróciłam do domu z książką Jamiego Olivera o optymistycznym tytule "Każdy może gotować". Jest ona pełna przepisów na szybki i ciekawe dania. Każdy przepis ilustrują też zdjęcia z poszczególnych etapów przygotowywania. Jamie dzieli się też wieloma kuchennymi tajemnicami. Ciekawostką w książce są też zdjęcia "zwykłych ludzi" wraz z ugotowanymi przez nich daniami na podstawie przepisów Jamiego.
Ideą książki jest jednak przede wszystkim to, aby przepisy po wypróbowaniu przekazywać dalej, co ninijeszym z prawdziwą radością czynię.
Oto Superszybki łosoś po chiński. Jak pisze Jamie - jedna z najszybszych do przyrządzenia kolacji na świecie. I ma rację. A zupełnie przy okazji jest bardzo smaczny. Ponieważ zwieńczeniem tej potrawy są fistaszki, jest to moja kolejna propozycja na Orzechowy tydzień.





SUPERSZYBKI ŁOSOŚ CHIŃSKI
2 porcje

sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz
200 g ryżu basmati lub dzikiego (my jedliśmy z brązowym)
350-gramowy filet z łososia bez skóry
garść łuskanych orzechów ziemnych
1 ząbek czosnku
kawałek świeżego imbiru wielkości kciuka
1 świeża papryczka chilli
pęczek świeżej kolendry
olej arachidowy
1 czubata łyżka sosu tandoori curry firmy Patak's
garść groszku cukrowego (zastąpiłam fasolką szparagową)
200 ml mleka kokosowego
garść kiłków fasoli mung
1 limetka



Ryż gotujemy według instrukcji podanej na opakowaniu. Podczas gdy się gotuje, kroimy łososia w  dwupółcentymetrową kostkę. Orzechy ziemne rozkruszamy w moździerzu. Obieramy imbir i czosnek i kroimy w cienkie plasterki. Papryczkę chilli przekrawamy na pół, czyścimy z nasion i kroimy na cienkie plasterki. Z łodyżek zrywamy listki kolendry, łodyżki drobnno siekamy, listki odkładamy na bok.
Do woka lub głebokiej patelni nalewamy sporo oleju arachidowego i stawiamy na dużym ogniu. Dodajemy czosnek, imbir, łodyżki kolndry oraz większą część papryczki chilli. Mieszamy 30 sekund, a następnie dodajemy sos curry i mieszamy kolejne pól minuty. Dodajemy łososia i smażymy minutę, po czym wsypujemy groszek cukrowy i wlewamy mleko kokosowe. Smażymy kolejną minutę. Ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem.
Ugotowany ryż odcedzamy i przekładamy do miseczek. Nakładamy łososia, posypujemy kiełkami i orzechami. Przekrawamy limetkę i wyciskamy z niej sok na nasze danie. Posypujemy resztą papryczki i listkami kolendry.

Jamie Oliver "Każdy może gotować", Insignis Media 2010

poniedziałek, 8 listopada 2010

Pierożki drożdżowe z boczniakami i orzechami

"Rewolucję na talerzu" oglądam od samego początku. Prowadzące Agata Lewandowska i Olga Kwiecińska bywają denerwujące, ale podobają mi się prezentowane w nim alterntywy dla tradycyjnych dań. Nawet nie chodzi o niższą zawartość kalorii - chociaż to uważam za duży plus tych potraw. Są one po prostu smaczne i ciekawe, a składniki do nich bez problemu można zdobyć w polskich sklepach.
Dziś postanowiłam wypróbować przepis z odcinka poświęconego pierogom. Wybrałam alternatywę dla pierogów z grzybami. I nie zawiodłam się. Nie oznacza to, że zrezygnuję na Boże Narodzenie z tradycyjnych pierogów. Jednak do tych pieczonych wrócę na pewno.
Dzięki użyciu mąki pełnoziarnistej są zdrowsze i bardziej sycące. No i ten farsz: grzyby, cebulka, orzechy... Zachęcam do pieczenia!

Przepis ten jest jednocześnie moją propozycją na Orzechowy Tydzień.








PIEROŻKI Z BOCZNIAKAMI I ORZECHAMI WŁOSKIMI

Na ciasto:
2 szklanki mąki pełnoziarnistej (użyłam pszennej typu 1850)
1 szklanka ciepłego mleka
10 g świeżych drożdży
1 łyżka oliwy
sól

Na farsz:
250g boczniaków
1 cebula
3 ząbki czosnku
1 pęczek natki
50g orzechów włoskich
2 łyżeczki octu balsamicznego
1 łyżeczka masła
sól, pieprz



Drożdże rozpuszczamy w mleku i odstawiamy na ok. 10 minut. Do miski wsypujemy przesianą mąkę i sól. Dodajemy mleko z drożdżami, oliwę i zagniatamy ciasto. Odstawiamy do podwojenia objętości, czyli na ok. 60 minut.
W tym czasie przygotowujemy farsz. Cebulę i czosnek kroimy w drobną kostkę, podsmażamy na oliwie, dodajemy posiekane drobno grzyby i łyżeczkę masła. Przyprawiamy solą, grubo mielonym pieprzem i octem balsamicznym. Dusimy ok.15 minut na małym ogniu, pod koniec dodajemy orzechy i posiekaną natkę. Mieszamy.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Wyrośnięte ciasto wałkujemy na grubość ok. 0,5 cm. Kroimy w kwadraty lub wycinamy kółka. Na środek każdego nakładamy farsz i lepimy pierogi. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Smarujemy białkiem. Pieczemy 20 minut.

 "Rewolucja na talerzu. Odcinek 2. Pierogi", TVN Style, premiera czwartek, 21. października 2010, 22:00

poniedziałek, 11 października 2010

A do pracy wrap


Niekażdy ma w pracy "pana kanapkę" albo catering. Jedzenie "na mieście" nie jest ani zdrowe ani tanie, no i czasem przerwa jest zbyt krótka. No a jeść coś trzeba. Postanowiłam zamieścić tu propozycje dla tych, którzy podobnie jak ja, wolą zrobić sobie sami lunch. 
Dziś zamiast tradycyjnej kanapki proponuję wrapa.  Tym razem z warzywami i kurczakiem. Wszystkie składniki można przygotować wieczorem, a rano tylko zwinąć wrapa, zapakować i zabrać do pracy.



WRAP Z WARZYWAMI I KURCZAKIEM
filet z kurczaka
1 jajko
garść liści szpinaku
3 pomidorki koktajlowe
kawałek dyni sałatkowej
klka kaparów w occie winnym
łyżka jogurtu naturalnego
tortilla wieloziarnista
sól 
papryka słodka
chilli

wieczorem
Nastawiamy piekarnik na 180 stopni. Mięso myjemy, osuszamy i przyprawiamy solą, papryką i chilli. Zawijamy w folię, nie domykając. Pieczemy 20 minut. W tym czasie gotujemy jajko na twardo i kroimy warzywa. Ostudzone i pokrojone mięso, warzywa oraz ugotowane jajko wkładamy na noc do lodówki.

przed wyjściem do pracy
Na deskę kładziemy tortillę. Rozmarowujemy na niej jogurt i układamy równomiernie liście szpinaku. Na nich kładziemy pokrojone jajko, warzywa, mięso i kapary. Zwijamy wrapa. Owijamy go szczelnie folią aluminiową i pakujemy do torby, którą zabieramy do pracy.


piątek, 8 października 2010

Muffiny z pieczarkami

Znajoma pożyczyła mi książeczkę "Muffins - neue Rezepte" Jutty Renz, którą kupiła kiedyś w Niemczech. To "kiedyś" musiało być dość dawno temu, bo cena na okładce była jeszcze w markach. Książeczka jest świetna - zawiera mnóstwo przepisów na słodkie i wytrawne muffiny. Przepisy niestety nie są idealne, np. czasem w opisie przygotowania pomijane są jakieś składniki. W przypadku muffinów, od których zaczęłam przygodę z tą książką, było podobnie. Autorka napisała, jak przygotować farsz pieczarkowy oraz, jak przygotować ciasto. Przemilczała jednak etap połączenia farszu z ciastem... Zrobiłam więc po swojemu. Wyszły pyszne. Książeczce na pewno jeszcze pozwolę się zainspirować.


MUFFINY Z PIECZARKAMI
1 cebula
1 ząbek czosnku
2 łyżki oleju
2 łyżki posiekanej bazylii
sól pieprz
2 łyżki bułki tartej
100 g bułki tartej (zamiast niej użyłam mąki 1850)
200 g mąki (typ niemiecki 1050 - użyłam 650)
100 g tartego sera Greyerzer lub Gruyere
100 g orzeszków piniowych
2 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 jajko
60 ml oliwy
300 g maślanki

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Formę do muffinów smarujemy tłuszczem lub wykładamy papilotkami.
Czosnek i cebulę obieramy i drobno kroimy. Pieczarki czyścimy i kroimy w plasterki. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy cebulę, aż będzie szklista. Dodajemy grzyby i chwilę smażymy. Następnie dodajemy czosnek, bazylię, sól, pieprz, 2 łyżki bułki tartej i smażymy dalej, aż cała woda wyparuje.
W misce mieszamy suche składniki: mąkę z bułką tartą (lub mąką razową), ser,  50 g orzeszków piniowych, 2/3 łyżeczki soli i pieprzu, proszek do pieczenia i sodę.
W osobnym naczyniu mieszamy jajko z olejem i maślanką. Dodajemy suche składniki i krótko mieszamy - tylko do połączenia składników.
Papilotki lub wgłębienia na muffiny wypełaniany do połowy ciastem. Nakładamy farsz i na niego warstwę ciasta. Posypujemy pozostałymi orzeszkami piniowymi.
Pieczemy ok. 30 minut.
Po wyjęciu z piekarnika czekamy 5 minut. Podajemy ciepłe, chociaż na zimno też są całkiem dobre.

Jutta Renz "Muffins - neue Rezepte", Gräfe und Unzer 2006

sobota, 11 września 2010

Wyrolowana kanapka czyli WP#84



Uff... Udało mi się wreszcie znaleźć czas na dołączenie do Weekendowej Piekarni. W tym wydaniu gospodarzyła nam Olciaky i zaproponowała Wyrolowaną kanapkę.
Zasugerowałam się wpisem Gospodarnej Narzeczonej i użyłam mniej wody.  Użyłam też innej mąki. Nieco zmieniłam też nadzienie: użyłam mozarelli oraz chudej drobiowej szynki. Zmniejszyłam też ilość drożdzy do 15 g.
Przepis podaję za Olciaky ze zmniejszoną ilością wody i drożdży oraz proporcjami mąki, jakiej użyłam.


WYROLOWANA KANAPKA

(przepis pochodzi z wrześniowego wyd. Mojego Gotowania)

15 g świeżych drożdży
330 ml ciepłej wody
150 g mąki pszennej razowej
150 g mąki orkiszowej
200 g mąli pszennej chlebowej
1/2 łyżki + 1 szczypta soli
1 łyżka oliwy
po 150 g salami i mortadeli w plasterkach
po 150 g mozarelli i sera wędzonego (może być oscypek) w plasterkach
2 żółtka + 1 łyżeczka wody


W ciepłej wodzie rozpuścić drożdże. Wsypać 2/3 ilości mąki, sól (szczyptę odłożyć), dolać oliwę i wymieszać.
Przykryć i odstawić na godzinę w ciepłe miejsce. Wyrośnięte ciasto przekłuć i wyrobić z pozostałą mąką.
Rozwałkować na prostokąt o wymiarach 30x40 cm. Posypać szczyptą soli. Wędliny i sery pokroić na kawałki i ułożyć warstwami na cieście. Całość zwinąć wzdłuż dłuższego boku w ciasną roladę.
Dokładnie skleić końce, ułożyć na balsze wyłożonej pergaminem (jeżeli jest za długie, zwinąć w kształt półksiężyca).
Posmarować rozmąconymi żółtkami i odstawić na 20 minut. Piec 25-30 minut w temp. 190 st, aż nabierze złotobrązowego koloru.
Po wyjęciu z piekarnika odczekać kilka minut i pokroić na porcje.

czwartek, 26 sierpnia 2010

Muffiny, papryka, feta i oliwki

Muffiny tym razem w wersji wytrawnej. Świetna przegryzajka. Upiekłam je według przepisu znalezionego u Doroty. Uzupełniłam je tylko o czarne oliwki. Moim zdaniem, idealnie pasują do papryki, fety i użytych przypraw.
Przepis z dedykacją dla Gosi. :)


MUFFINY Z FETĄ, PAPRYKĄ I OLIWKAMI

1 duża czerwona papryka
125 g masła
250 ml mleka
2 jajka
200 g sera feta
400 g mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
przyprawy: sól (około ½ łyżeczki), pieprz, słodka czerwona papryka, gałka muszkatołowa wg upodobań

Paprykę posmarować oliwą i wstawić do piekarnika nagrzanego do 170ºC. Piec około 30 - 40 minut. Upieczoną włożyć do posolonej wody, odczekać chwilę, obrać ją ze skórki, pokroić w kostkę. Ser feta również pokroić w kostkę.

Masło rozpuścić i zostawić do ostygnięcia. Przygotować suche składniki: mąkę przesiać do naczynia, wymieszać z proszkiem i przyprawami. W drugim naczyniu wymieszać mokre: roztrzepane jajka, mleko i ostudzony tłuszcz. Połączyć
składniki mokre z suchymi dodając pokrojoną w kostkę poprykę i ser feta. Wymieszać szybko i mało dokładnie (mogą pozostać grudki).

Formę do muffinek wyłożyć papilotkami. Ciasto nakładać do papilotek (do 3/4 wysokości, choć ja nakładałam pełne, bez górki). Piec około 20 - 25 minut w temperaturze 200ºC. Podawać na zimno.

czwartek, 13 maja 2010

Zupa z białych szparagów z rukolą


Już się nie mogłam doczekać szparagów. Wreszcie są! Narazie białe.
Kupiłam. Ugotowałam zupę.
Zainspirowana przepisem Bei dodałam do niej rukoli. Wyszła pyszna.


ZUPA Z BIAŁYCH SZPARAGÓW Z RUKOLĄ

pęczek białych szparagów (500 g)
1 cebula
opakowanie rukoli (150 g)
500 ml wywaru / bulionu
oliwa
sól, pieprz

Szparagi myjemy, obieramy, usuwamy zdrewniałe końcówki. Kroimy na 3-4 cm kawałki - główki odkładamy. 
Cebulę kroimy i smażymy na oliwie. Dodajemy szparagi, mieszamy i chwilkę smażymy.  Zalewamy wywarem. Doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy, aż szparagi będą miękkie. 
Rukolę myjemy, odrywamy grubsze łodyżki, siekamy lub rwiemy na mniejsze kawałki. Wrzucamy do zupy. Mieszamy i po chwili miksujemy na krem. Doprawiamy.
Główki szparagów kroimy, podsmażamy na oliwie i dodajemy do zupy.
Zupę podajemy z odrobiną śmietany, z grzankami lub z ciepłymi Pierożkami z serem, ziemniakami i rozmarynem.

Pierożki z fetą, ziemniakami i rozmarynem


Przepis na te pierogi podała swego czasu Liska. Często do nich wracam. Tym razem podałam je z Zupą szparagową. Są pyszne także na zimno.
Przepis podaję za Liską.



PIECZONE PIEROGI Z FETĄ, ZIEMNIAKAMI I ROZMARYNEM

Ciasto:
400 g mąki
200 g masła
2 łyżki śmietany
1/2 łyżeczki soli
1 jajko

Farsz:
130 g fety
350 g ugotowanych ziemniaków
1 cebula dymka, drobno posiekana, bez szczypioru
2 łyżki oliwy z oliwek lub masła
2 łyżeczki świeżego, drobno posiekanego rozmarynu
pieprz do smaku

do posmarowania bułeczek: jajko wymieszane z 2 łyżkami śmietany

Farsz:
Wszystkie składniki wymieszać. Odstawić.

Ciasto:
Mąkę posiekać z masłem szerokim nożem. Dodać pozostałe składniki i zagnieść gładkie ciasto, które należy uformować w kulę, zawinąć w folię spożywczą i schłodzić przez 30 minut. Następnie rozwałkować na grubość 3 mm i wycinać koła o średnicy 12 cm. Wypełniać farszem (ok. 2 łyżek).
Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i posmarować jajkiem wymieszanym ze śmietaną.
Piekarnik nagrzać do 180 st C.
Piec ok. 30-40 minut.

poniedziałek, 29 marca 2010

Serowe sprężynki


Świetne, łatwe i szybkie przegryzajki. Trzeba tylko zapomnieć, ile mają kalorii. Idealne do piwa.
Przepis pochodzi z blogu Moje Wypieki. Dorota proponuje użyć do nich ser Cheddar. Moim zdaniem są bardzo smaczne także w "patriotycznej" wersji z oscypkiem.



SEROWE PALUCHY Z CIASTA FRANCUSKIEGO
23 paluchy

2 gotowe arkusze ciasta francuskiego (każdy arkusz o wadze 375 g i wymiarach 35 x 22,5 cm)
starty ser żółty, najlepiej Cheddar, dowolna ilość (ok. 25 dag)
papryka do smaku
sól do smaku (niekoniecznie)
1 roztrzepane jajko - do posmarowania

Na oprószonym blacie położyć jeden arkusz ciasta francuskiego, posmarować jajkiem, na to na drobnej tarce zetrzeć połowę sera żółtego, do smaku doprawić papryką. Ser lekko przycisnąć do ciasta, by się przykleił. Przykryć drugim arkuszem ciasta i ponownie - posmarować jajkiem, na górę zetrzeć ser, i doprawić papryką. Ser lekko przycisnąć do ciasta.
Przygotowane ciasto pokroić nożem na paski szerokości około 1,5 cm. Każdy pasek chwycić za oba końce i skręcić w przeciwnych kierunkach, by powstała sprężynka. Układać na wysmarowanej tłuszczem blaszce lub - na wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując 2 - 3 cm odstępy. Końce przycisnąć do blaszki. Piec w temperaturze 200ºC przez około 13 - 15 minut.

środa, 10 marca 2010

Zimowa zapiekanka

Przepis na tą pyszną, rozgrzewającą zapiekankę znalazłam na blogu Tatter "Palce Lizać". Nie mogłam się jej oprzeć, a przy okazji wypróbowałam moje nowiutkie ramekiny. Do zapiekanki na pewno jeszcze wrócę, bo jest nie tylko smaczna, ale też bardzo prosta.
Przepis cytuję za Tatter.



ZAPIEKANKA  TUŃCZYKA W SOSIE MORNAY
10-12 ramekinów

5 jaj
200 g ziemniakow (odmiany "woskowej")
60 g masla
2 czubate lyzki maki zwyklaj
500 ml mleka (temp. pokojowa)
1-2 łyżeczki musztardy w proszku
1 Camembert, pokrojony na kawałki
3 puszki tuńczyka w oleju lub sosie własnym
3 łyżki posiekanej zielonej pietruszki
sól i pieprz
papryka słodka w proszku
papryka ostra w proszku
bułka tarta
świeżo tarty parmezan

Jajka gotuję na twardo, obieram ze skorupek i kroję w grubą kostkę. Ziemniaki obieram, kroję w kostkę i gotuję w osolonej wodzie, odcedzam, odstawiam na bok.
Na dużej patelni roztapiam masło, dodaję mąkę i mieszając robię bladozłotą zasmażkę. Zdejmuję z ognia i ciągle mieszając balonową trzepaczką, stopniowo dodaję mleko. Patelnię ustawiam z powrotem na ogniu i ubijając, doprowadzam sos do wrzenia. Redukuję ogień i na maleńkim gotuję 2-3 minuty. Zestawiam z ognia, dodaję musztardę w proszku i pokrojony na kawałki camembert. Mieszam, aż większość sera się rozpuści.
Tuńczyka odsączam z oleju/wody i dodaję go do sosu wraz z pietruszką, kawałkami jaj i ziemniakami. Doprawiam solą i pieprzem.
Tak przygotowaną miksturę wykładam do ramekinów (można użyć jednego naczynia do zapiekania). Wierzch posypuję papryką słodką i ostrą (wg uznania). Świeżo starty parmezan łączę z bułką tartą i posypuję obficie wierzch zapiekanek. Jeszcze raz posypuję odrobiną papryki i wkładam zapiekanki do pieca. Piekę w 180C przez 20-30 minut.
Podaję z pieczywem, sałatką i kieliszkiem wina. Bardzo, bardzo pyszne!

poniedziałek, 1 marca 2010

Kukurydziane placuszki

Smaczne danie na szybki obiad. Miła alternatywa dla tradycyjnych placków ziemniaczanych. No i ten cudny złoto-żółty kolor!



PLACUSZKI Z KUKURYDZY

puszka kukurydzy
szklanka mąki
2 jaja
żółty ser - potarty lub pokrojony w paseczki
sól, pieprz
olej do smażenia

dowolne dodatki: np. pokrojona drobno szynka, oliwki, papryka, por itp.

Kukurydzę miksujemy i łączymy z mąką i żółtkami. Doprawiamy, lekko wyrabiamy. Białka ubijamy na sztywno i delikatnie dodajemy do masy. Mieszamy do uzyskania jednolitej konsystencji. Łyżką nakładamy owalne placuszki na rozgrzany olej, smażymy z obu stron. Pod koniec kotlety posypujemy dodatkami i serem. Smażymy chwilkę pod pokrywką i od razu podajemy.

niedziela, 28 lutego 2010

Świnki w kocykach

Idealna przekąska - na kolację, na domową imprezę, do piwa. Pyszna i szybka, ale to nie dziwi, gdy pozna się autora przepisu. Właściwie Autorkę.
Przepis pochodzi z książki "Nigella gryzie".


ŚWINKI W KOCYKACH

375 g mąki
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 czubata łyżeczka soli
25 g startego żółtego sera - cheddar lub leicester (moim zdaniem, to za mało i zwykle używam 50 g)
250 ml pełnotłustego mleka
1 jajko
3 łyżki oleju roślinnego
50 mini kiełbasek lub kawałków kiełbasek/parówek

Do posmarowania: 1 jajko roztrzepane z odrobiną mleka i 1/2 łyżeczki soli

Piekarnik rozgrzewamy do 220 stopni C.
Mąkę i proszek do pieczenia wsypujemy do miski i delikatnie mieszamy widelcem z serem i solą. W innej misce mieszamy mleko, olej i jajko. Następnie mokre składniki dodajemy do suchych i zagniatamy miękkie, dające się wałkować ciasto.
Porcjami wałkujemy ciasto i dzielimy na prostokąty. Nigella podaje wymiary 4 cm x 6 cm - moim zdaniem takie są stanowczo za małe. Na bieżąco zawijamy kiełbaski w kawałki ciasta i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Smarujemy je jajkiem z mlekiem i solą. Wstawiamy do piekarnika na 12-15 minut. I już gotowe!

Nigella Lawson "Nigella gryzie", Wydawnictwo Filo 2006

sobota, 27 lutego 2010

Flamiche - druga odsłona WP # 63

WeekendowaPiekarnia


Oto kolejna propozycja Gospodarnej Narzeczonej, gospodyni tego wydania Weekendowej Piekarni. Flamiche to właściwie "produkt uboczny" chleba Pain Breton.
Jest to bardzo smaczna alternatywa pizzy. Zmodyfikowałam nieco nadzienie. Przepis podaję za Gospodarną Narzeczoną z moimi modyfikacjami.



Z pozostałego z pieczenia Pain Breton pate fermentee możemy zrobić Flamiche. Na przykład wtedy, gdy chleb wyrasta. To rodzaj "białej pizzy" z okolic Szampanii i Lotaryngii, podobno dużo starszy od słynnej włoskiej siostry.

FLAMICHE

600g ciasta powinno nam starczyć na wielki placek, którym pożywi sie osiem osob.

Dużą formę do pizzy lub formę do tarty (minimum 35 cm średnicy) smarujemy oliwą. Ciasto spłaszczamy i wykładamy nim formę. Na wierzch wykładamy przygotowane z przepisu poniżej nadzienie, zostawiając wolne brzegi. Pieczemy w temperaturze 230 stopni C przez 15-20 minut. Można w trakcie obrócić formę o 18o stopni. Ciepły wykładamy na kratkę, chwile studzimy. Kroimy i jemy.

Flamiche robiłam z połowy porcji i na taką ilość podaję przepis na nadzienie

Nadzienie:

1 łyżka oliwy
50 g boczku lub pancetty w plasterkach
1 cebula
dwie garście pokrojonych pieczarek
1 jajko
100 g gęstej śmietany
sól, pieprz, gałka muszkatołowa
starta mozzarella

Cebulę drobno kroimy i smażymy na oliwie. gry się ładnie zeszkli, dodajemy do niej pieczarki i pokrojony boczek. Dusimy na niewielkim ogniu. Gdy woda odparuje, zdejmujemy z ognia, doprawiamy solą i pieprzem. W misce roztrzepujemy jajko ze śmietaną, dodajemy przestudzony boczek z pieczarkami i cebulą. Doprawiamy gałką. Wykładamy na ciasto. Wierzch posypujemy mozzarellą.